Girl power – czy faktycznie idziemy ramię w ramię?

„Spójrz na nią, mogła założyć jeszcze krótszą spódniczkę”, „ciekawe, jak z takim doświadczeniem zdobyła pracę? Pewnie wie komu wejść do łóżka”, „jak można pokazywać takie zdjęcia w sieci, czy ona się nie widzi?” Brzmi znajomo? Ile razy usłyszałyście to wobec siebie samej, a co gorsze ile razy to my wypowiadamy tego typu osądy. Były marsze, niby wielka solidarność kobiet, ale czy faktycznie trzymamy się razem?

Pamiętam słowa moich koleżanek na temat marszów, jak poczuły, że nie są same w tym strachu i frustracji, które się pojawiły, jak często da się słyszeć w radiu, szłyśmy „ramię w ramie”. Wszystkie jednak zgodnie przyznały, że solidarności kobiet, babskiej sztamy nie ma. „Nic tak nie łączy, jak wspólny wróg”, czy tak właśnie było? W obawie przed zagrożeniem, przed odebraniem nam wolności, stanęłyśmy w jednym szeregu i mówiłyśmy jednym głosem. I puf… marszy nie ma i ta sama solidarność, jakby uszła, wywietrzała. Tylko jedna z nas nie traci wiary w sens i samo istnienie kobiecej solidarności.

Girls power to mega ważny temat. Siła jest kobietą, kto może lepiej zrozumieć kobietę, jeśli nie druga kobieta. Dla mnie to bardzo ważne relacje, rozmowy, wzajemne wsparcie, zrozumienie. Razem możemy więcej, razem możemy wszystko.

Miśka powinna założyć nową partię kobiet! Ma niezłe hasła, bardzo chwytliwe, jak myślicie? Wracając jednak na właściwe tory, coś w tym jest o czym mówiła. M. jest moim przyjacielem, ale jednak nie każdy temat chcę z nim poruszyć (zwłaszcza, jak chcę poskarżyć się na jego walające się po podłodze skarpetki). W takich momentach biorę telefon i dzwonię do mojej siostry lub do wspaniałej kobiety którą znam od szóstego roku życia, bo wiem, że jak trzeba to opieprzy mnie z góry na dół, jeśli sytuacja tego wymaga, jeśli muszę się pozbierać i zacząć działać dalej, a nie użalać się nad sobą. W innym przypadku po prostu wysłucha i doradzi. Wiem, że zawsze mogę do niej zadzwonić i ona wie, że w drugą stronę działa to tak samo. Zawsze możemy na sobie polegać i tak to powinno przecież wyglądać (ale o tym, jak ważna jest dla mnie Królowa i pozostali przyjaciele innym razem) Potrafimy więc solidaryzować się i stać murem za inną kobietą ale… no Ela, jakie to było „ale”?

Myślę, że trzymamy się ze sobą, ale w małych grupach. Brakuje takiej ogólnej solidarności babskiej, często niestety niszczą ją uprzedzenia, zazdrość i inne poglądy

Może to będzie jakiś początek, skoro moja przyjaciółka jest dla mnie ważna i szanuję ją jako kobietę, poszłabym za nią w ogień, martwię się o jej zdrowie i bezpieczeństwo, to może następnym krokiem będzie ta sama troska skierowana wobec innych kobiet. Nie mówię przecież, że mamy się wszystkie uwielbiać, wiadomo każda jest inna osobą, nie z każdym człowiekiem można się dogadać. Sama mam kilka takich dziewczyn, z którymi za nic nie mogę złapać wspólnego rytmu, po prostu jak ogień i woda. Nie muszę jej lubić, jednak walcząc i broniąc jej praw, czy wolności, walczę o siebie, może w ten sposób byłoby łatwiej złapać na czym powinna polegać solidarność jajników.

Wspomniałam o walc o prawa i wolność, nie zawsze chodzi o jakieś marsze, pikiety itd. głupie żarty w pracy, słowa które nie powinny paść. Wystarczy zareagować, uciąć głupią gatkę, wspierasz w ten sposób dziewczynę, którą to dotyczyło ale i pomagasz sobie, jasno pokazując, że nie zgadzasz się na takie zachowanie i traktowanie. Kiedyś byłam w środku pewnej dyskusji między samymi kobietami, rozmawiałyśmy na temat dzieci. Jedna z nas powiedziała, że nie planuje dzieci. Nagle naskoczyły na nią, że jest kobietą więc jest stworzona do bycia matką, że bez dziecka nigdy nie będzie spełniona, że tylko posiadanie dziecka daje kobiecie szczęścia, dodam tylko, że chodziło o posiadanie SWOJEGO dziecka. Krew się we mnie zagotowała, moja koleżanka została właśnie pozbawiona prawa do własnego zdania. Wylała się na nią agresja i to od strony innych kobiet! A dlaczego? No właśnie dlaczego tak się stało, bo miała inne poglądy? Pomyślcie, że dziewczyna powiedziała, że nie chce mieć dzieci, bo np. nie może ich mieć i nikomu nie musi się z tego tłumaczyć, szybciej i łatwiej uciąć temat mówiąc, że nie planuje dzieci. I stwierdzenie, że nie będzie przez to szczęśliwa, czy spełniona, to cios poniżej pasa. Same to sobie robimy, walczymy między sobą, wbijamy szpile, tylko po co? Mało mamy sytuacji gdzie faceci się z nas nabijają, same też musimy sobie dokładać?

Mój tata zawsze mi powtarzał żebym szła przez życie z podniesioną głową i nikomu nie pozwoliła zachwiać wiary w moją wartość, trzymam się tego, jak mogę ale nie zawsze jest łatwo. Chyba zawsze ktoś nas do kogoś porównuje, my same się porównujemy, zwłaszcza teraz gdy większość stara się zrelacjonować każdą chwilę na Instagrami, jednak dobrze wiemy, że pokazujemy tam tylko idealnie obrobione zdjęcia, gdzie wyglądamy i uśmiechamy się idealnie, jak w filmie. Tego szarego przeciętnego życia przecież nie będziemy pokazywać. Co często myślimy kiedy oglądamy tego typu zdjęcia? Ale ona ma fajne życie i jak wygląda, a ja dlaczego po mimo starań nie mogę tak wyglądać? Ten tok myślenia nie powstał z dnia na dzień, mamy go wbity do głowy od dziecka.

To chyba ma związek z naszymi prababkami. Wiesz kiedyś się dużo wymagało od kobiety. Kiedyś nawet widziałam zdjęcie z książki z lat 50-tych „Jak być perfekcyjną panią domu”, czy coś takiego i zdjęcie kobiet w ładnych sukienkach, fryzurach i na obcasach z mopem… i to chyba działa tak, że moja prababka wymagała tego od babki, to babka chciała tego od matki, a matka ode mnie. Nikt chwile nie przystanie i nie zastanowi się, czy ta sukienka i obcasy do sprzątania, to faktycznie mądra rzecz 😉 Dążę do tego, że jak robisz coś nie po czyjejś myśli, to często możesz usłyszeć krytykę, ale nie od faceta, zazwyczaj od kobiety. Ja często słyszę: „no fajnie to zrobiłaś, ale mogłaś…”, oczywiście, że mogłam, ale zrobiłam inaczej po swojemu

No właśnie, coś nam ta solidarność nie wychodzi, bo jednoczyć się trzeba nie tylko w sytuacji zagrożenia, ale również na co dzień. Wspierać się w decyzjach, nie krytykować, któraś z twoich znajomych chce mieć piątkę dzieci? Super, trzeba jej pogratulować siły i odwagi i tego, że dzięki swojej decyzji jest szczęśliwą kobietą. Inna znajoma chce podróżować po świecie, nie chce zakładać rodziny. Podróże to świetny plan, pozna różne kultury i ciekawych ludzi, będzie dzięki temu szczęśliwa. A może wiesz, że jedna z bliskich ci kobiet cierpi bo nie może mieć dziecka o którym zawsze marzyła? Wtedy ją wspieraj, bo to nie jej wina, nadal jest cudowną kobietą i zasługuje na szczęście, które odnajdzie. To nie są rzeczy którymi ryzykujesz życie, a jednak może czyjeś życie to odmieni 😉

Czekam z niecierpliwością na kolejny tak owocny w pomysły na nowe tematy sabat, mam nadzieję, że chociaż trochę skłoni was to do refleksji nad coraz głośniejszym tematem kobiecej solidarności i zamiast popularnego hashtagu stanie się rzeczywistością 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: