Krzyki mew, szum fal i zapach sosnowego lasu

Jeszcze dwa dni przed urlopem mówiłam w pracy, że kolejnego roboczego tygodnia nie przeżyję. Śmiali się ze mnie, że to przez świadomość zbliżającego się urlopu. Ja wiedziałam swoje, czułam jak moje baterie zaświeciły czerwoną lampkę z sygnalizacją rozładowania baterii.

Jeszcze jakiś czas temu myślałam, że udany urlop jest wtedy i tylko wtedy, gdy pogoda jest idealna. Według moich wytycznych powinno być gorąco i słonecznie, tak żebym mogła całymi dniami leżeć na kocu i łapać promienie słoneczne. Mój tegoroczny urlop postanowił spłatać mi figla, najwyżej na skali było 22 stopnie. Wiatr szalał tak mocno, że wyczekiwałam momentu aż urwie mi głowę. Mimo to zaliczyłam pięć dni na plaży ładując moje wewnętrzne baterie sierpniowym słońcem. Codziennie żegnałam dzień podziwiając z plaży cudowny zachód słońca.

Siedząc tak na piasku i obserwując zmagające się z wiatrem mewy doszłam do wniosku, że do szczęścia nie potrzebuję koniecznie ponad 30 stopni w słońcu i bezchmurnego nieba. Świadomość, że rano nie trzeba wstawać przed szóstą rano i czasem zmagać się z nieprzyjemnymi klientami, napełniało mnie nieocenionym spokojem. Czas jakby zwolnił, codziennie przed obiadem wybierałam się na mały spacer do miasteczka, Dąbki są urokliwe, Mogłam godzinami przyglądać się biżuterii wytworzonej ze złota Bałtyku. Wszech obecny jantar mienił się w butelkach na nalewki, mydłach, czy olejkach do ciała. Piękny kolor przykuwał moją uwagę, na próżno szukałam go nad brzegiem morza (chociaż parę skarbów w postaci pięknych różowych kamieni i małych muszelek znalazłam). Trochę się zakręciłam na tym punkcie, więc nie obyło się bez szukania jakiś ciekawostek, a że uwielbiam poznawać naszą rodzimą mitologię i zwyczaje Słowian, zaczęłam czegoś szukać. I znalazłam, mit o Juracie, smutny z tragicznym końcem, ale jak to bywa z naszymi mitami niezwykle piękny.

Jurata mieszkała na dnie morza w bursztynowym pałacu. Rządziła w głębinach, ale też była przychylna rybakom. Gdy dowiedziała się, ze rybak Kastytis łowi zbyt dużo ryb, postanowiła go ukarać. Podpłynęła do jego łodzi, ale gdy go ujrzała natychmiast się w nim zakochała. Zapomniała o karze, zabrała rybaka ze sobą do swojego podwodnego pałacu. Żyli w nim szczęśliwie aż do chwili, gdy o śmiertelniku dowiedział się bóg Perkun. Zazdrosny o piękną Juratę, rozbił piorunem bursztynowy zamek, a jego panią przykuł łańcuchami do dna morza.
Bursztyn, którzy można znaleźć na plaży w Juracie pochodzi z rozbitego pałacu królowej, inni twierdzą że są to jej łzy, które wylewa po śmierci ukochanego Kastytisa, który zginął podczas sztormu wywołanego przez rozgniewanego boga. Jednak optymiści uważają, że rybak zdołał się uratować z topieli.

Po takim spacerku między stoiskami z bursztynem, magnesami i różnego typu muszelkami, ruszałam w kierunku jeziora Bukowo. Jest tam taka restauracja z tarasem z którego rozpościerał się piękny widok na przystań i tak mogę sobie siedzieć i myśleć nad kolejnym wpisem dla was 😉 Siedziałam i przeglądałam pamiątki dla bliskich, planowałam kolejny wypad na plażę podczas zachodu słońca. Najlepszy sposób na ładowanie baterii, człowiek siedzi, nic nie musi robić i po prostu się resetuje.

Przeżyłam też chwile grozy… Pewnego dnia wybrałam się nad jezioro, poszłam drogą która biegnie wzdłuż wejść na plażę. Po jednej stronie biegnie tam las, po drugiej ogrodzenia z ośrodków. Nie jestem miłośniczką lasów, to znaczy uwielbiam je oglądać na fotografiach lub z okna samochodu. Przez niezbyt sympatyczne spotkanie z żmiją we wczesnym dzieciństwie, teraz do lasów nie wchodzę. Mój spacer po lesie wygląda tak, że rozglądam się ze strachem w oczach po ścieżce. Wracając jednak do mrożących krew w żyłach wydarzenia z Dąbek, M. szedł od strony lasku sosnowego, a ja dziarsko wędrowałam od strony ośrodków. Wtedy to się stało… Tuż obok M. zobaczyłam, jak coś bardzo szybko pełznie wzdłuż kostki chodnikowej. Widzieliście kiedyś, jak na bajkach, jakaś postać chce szybko ruszyć i przebiera nogami w miejscu? To ja właśnie tak wyglądałam w tym momencie. Wreszcie udało się mi przeciągnąć M. o ładnych parę metrów do przodu, powtarzając tylko w kółko – nie chcę tu by!!! – Uwierzcie mi, że taki przejaw paniki w moim wypadku, to wyczyn, spodziewałam się krzyku i ogólnego wybuchu histerii. Udało się to zniwelować do lekkiego szlochu i odbiegnięcia z miejsca zdarzenia. Nie, nie był to żaden straszny, ani olbrzymi wąż, najprawdopodobniej był to zwykły padalec (tak wiem padalec nie jest nawet wężem, wystarczyło mi, że pełznął) Od tamtej pory wszędzie chodzę na około przez miasto.

I wiecie co? Pomimo braku upalnej pogody, ataku krwiożerczego węża 😛 uważam, że wyjazd nad polskie morze był najlepszym pomysłem. Odprężyłam się, naładowałam baterie i jeszcze przyszły tydzień mogę spędzić na dolce far niente. Obmyślam już kolejny urlop, niekoniecznie letni, bo czekać rok na następne dłuższe wolne nie zamierzam. Będzie mi brakowało krzyku mew tuż za oknem, cudownego zapachu sosnowego lasu i tego szumu morza przy którym medytacja wychodziła jak nigdy. Coś jeszcze przykuło moją uwagę podczas wyjazdu, byłam tu świadkiem jak już za zakrętem widać zbliżającą się jesień. Byłam świadkiem jak te moje dwie ulubione pory roku mieszają się razem. Wracam do domu ze świadomością, że teraz zaczną się dla mnie spacery pełne jesiennych barw, dyniowe latte, książki i przytulne koce. Tak zdecydowanie po tym urlopie jestem naładowana pozytywną energią 😉

8 myśli w temacie “Krzyki mew, szum fal i zapach sosnowego lasu

  1. I niech ta pozytywna energia zostanie na dłużej 🙂 Piękne to bursztynowe serce. W tym roku, znad morza, przywiozłam Mamie bursztynową bransoletkę, a Małemu i sobie zakładkę do książek, z bałtyckimi motywami. Za rok też musi być choć kilka dni wakacji nad morzem, bo już mi za nim tęskno:)

    Polubione przez 1 osoba

  2. morze ma swój urok o każdej porze roku. zależnie kto,co lubi zawsze można coś dla siebie znaleźć. ja lubię morze wiosną, albo jesienią, puste, spokojne,dające wytchnienie zmysłom plaże… nawet gdy pada deszcz…

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: