Dolce far niente

Obowiązkowym punktem w każde lato, jest zobaczenie filmu Jedz, módl się, kochaj. Uwielbiam ten film: za przesłanie, humor i przepiękne zdjęcia. Pierwsza część filmu uczy czegoś bardzo ważnego w naszym zabieganym życiu. Te słynne hasło słodkie nic nie robienie.

Wszystkie przygotowania dobiegły końca, ślub i wesele już za nami. Kolejny tydzień upłynął nam na małych podróżach. Byliśmy w Krakowie, gdzie przywitał nas smok. Nabiliśmy mnóstwo kroków, co było wyczynem zważywszy, że było to w niedzielę po weselu, a nóg nie czułam jeszcze trzy dni. Miałam ambitny plan zatrzymać się w Dzórawym Kotle przy
ul. Grodzka 50/1, kolejka jednak była tak długa, że zrezygnowaliśmy. Mimo wszystko każdemu fanowi Harry’ego Pottera gorąco polecam to miejsce oraz magiczny sklepiku oddalony o 300 metrów od Kotła. Zamiast tego ruszyliśmy brzegiem Wisły i tam zrobiliśmy przystanek w restauracji na barce, Wiślane ogrody. Klimat był niczym z filmu, widok na Wisłę, przepływające barki. Chociaż nie jestem fanką kołysania na wodzie. Powoli zbliżał się wieczór, zawieszone pod sufitem lampki, jarzyły się ciepłym blaskiem. Powolutku ruszyliśmy w drogę powrotną.

Kolejny dzień i kolejna wycieczka. Tym razem, Bielsko-Biała kawiarniami Trzy miotły, teraz się udało 😁 Wypiłam kremowe piwo i zjadłam obłędną szarlotkę. Posiedzieliśmy tam parę godzin i znowu droga powrotna. Podobnie, jak w czasie wycieczki do Krakowa, tak i teraz wróciliśmy bardzo późno do domu. Żeby wszystko było jasne, wycieczki były super, ale czegoś mi w tym wszystkim brakowało i już niedługo miałam się dowiedzieć czego.

Kolejne dwa dni, to wypad do kina i Muzeum Śląskiego oraz wycieczka do Mosznej i zwiedzanie zamku. Klimat bajkowy i ponownie dużo chodzenia, chwilę odpoczynku obok fontanny. Ciągle jednak czegoś mi brakowało, nie opuszczało mnie to zmęczenie, które towarzyszyło mi przez całe przygotowania do ślubu.

Udało się! Piątkowa wycieczka miała w sobie ten brakujący element. Pojechaliśmy do Pszczyny i nad zaporę w Goczałkowicach. Jak zawsze zaczęliśmy od spaceru po parku, wędrując alejkami doszliśmy do Herbaciarni. Ostatnim razem było tam zaledwie kilka stolików, teraz mieściły się tam ładne i wygodne wiklinowe krzesła i stoły, każde ustawione na drewnianym podeście. Na gałęziach drzew zawieszone były lampki, które wieczorem nadają magiczny klimat. Absolutnie uwielbiam takie dodatki. Zamówiliśmy mrożoną herbatę i zajęliśmy stolik. Siedzieliśmy tam parę godzin, kompletnie nic nie robiąc, wiatr leniwie kołysał liście drzew. Taflę wody przecinały płynące łabędzie. W stoliku obok siedziała kobieta i malowała krajobraz, inna pracowała na swoim laptopie. Może właśnie byliśmy świadkami, jak tworzy się kolejny bestseller. Było tak cicho i spokojnie, że M. zasnął, a ja zaczęłam pisać ten felieton. Wiedziałam już, że tego potrzebowałam – Słodkiego nic nie robienia. Pierwszy raz od dłuższego czasu, pozwoliłam sobie nie myśleć o niczym ważnym. Cieszyłam się chwilą, śpiewem ptaków, pyszną mrożoną herbatą i cudownym widokiem.

Tak się zastanawiam, co mnie powstrzymuje żeby raz na jakiś czas, zrobić sobie taki reset? Praca, ciągła gonitwa… Muszę zrobić coś już, nie odkładać niczego, nawet jak czuję się zmęczona. Tyczy się to nie tylko pracy, ale ogólnie podejścia do życia. Przecież na wcześniejszych wycieczkach, jak wspomniałam, nachodziliśmy się żeby, jak najwięcej zobaczyć. I to też jest super, bo lubimy zwiedzać, ale chodziło o to żeby nacieszyć się sobą, nawet jak się czegoś nie zobaczy. Odrobina lenistwa też jest dobra w każdej dziedzinie życia. To nie tylko ja tak mam, w swoim otoczeniu mam wiele takich osób, którym ciężko przychodzi zwykły odpoczynek. Tego właśnie we Włoszech uczyła się główna bohaterka Jedź, módl się, kochaj. Tej słodkiej przyjemności, jaką jest odrobina lenistwa. Podarowanie sobie czasu tylko dla siebie. Pozwolić sobie na powolne bujanie się w hamaku, podziwiając niebo. Na krótką drzemkę po pracy, tak po prostu żeby złapać oddech. Pozwolić sobie na odrobinę nic nie robienia. Na kalendarzu 1 września, niedługo przyjdzie kolorowa jesień. Wszystkim wracającym do szkoły życzę owocnego roku szkolnego. A ja idę zrobić sobie zrobić kawę mrożoną, może ostatnią w tym sezonie i trochę sobie poleniuchuję 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: